Cortona – szok, westchnienie i bramasole…

Amerykańska pisarka decyduje się na przeprowadzkę do Toskanii, remontuje dom, poznaje uroki Italii,  między innymi dzięki pewnemu italiano, który niestety okazuje się … wiadomo 😉 Kojarzycie tę historię? Ok, kto się domyśla lub nie, chodzi o książkę, film „Pod słońcem Toskanii”.  A dlaczego o tym wspominam? A no właśnie ….

Szok! bo….
do Cortony wybrałam się z myślą: ok jadę po prostu do kolejnego toskańskiego miasteczka, które pewnie wyglądem przypomina większość miejsc w tym regionie. Jednak ku mojemu zaskoczeniu wcale tak nie było. Być może niektórzy z was pomyślą, że wyolbrzymiam i generalnie wszystko mi się podoba, ale tak nie jest … no ok, w przypadku Cortony nie mogę powiedzieć złego słowa 😉 Wracając do mojego szoku muszę nawiązać do filmu „Pod słońcem Toskanii”, który obejrzałam kiedyyyyyś dawno temu. Pojechałam do Cortony i kilka dni później coś mnie natchnęło, żeby obejrzeć film jeszcze raz. Oglądam, oglądam i…. widzę miejsce, w którym kilka dni wcześniej byłam z moją szaloną polsko-niemiecko-amerykańską ekipą 😀

Cortona, znajduje się niedaleko Arezzo. Miasto otoczone jest murami, pełne wąskich i malowniczych uliczek z domami z kamienia, które wyglądają jak z obrazu.
To toskańskie miasteczko jest pełne takich miejsc, w których każdy fotograf, nawet amator mógłby zorganizować świetną sesję zdjęciową. Taki prawdziwy toskański czar, który możemy odnaleźć na każdym kroku, począwszy od skrzynek na listy, a kończąc na okazałej Bazylice di Santa Margherita.

Cortona, Toskania

Szczerze mówiąc, to właśnie w Cortonie odnajduję 100% Toskanię i klimat, którego  zawsze szukam w tym regionie Włoch.  Wzdłuż wąskich uliczek napotkamy na liczne kawiarnie, stragany, sklepiki z porcelaną, albo po prostu suszące się włoskie pranie 😉

Do Cortony zawozi nas bus z Florencji, przejeżdżając przez bramę murów miasta,
a następnie już pieszo docieramy do Piazza della Repubblica (niewielki rynek z charakterystycznym budynkiem ratusza).

Idziemy dalej i przed naszymi oczami ukazuje się pewnego rodzaju punkt widokowy przy Piazza Garibaldi, z którego możemy podziwiać takie widoki. 20150411_120749
Dalej droga prowadzi w górę. Okazuje się, że właśnie znaleźliśmy się na Drodze Krzyżowej, gdzie co jakiś czas widzimy kapliczki z poszczególnymi stacjami. Na samej górze, na końcu Drogi Krzyżowej znajduje się wspomniany wcześniej kościół Santa Margherita.

Westchnienie bo:
W końcu jesteśmy z powrotem w mieście. Nasze żołądki zaczęły się odzywać, więc najwyższy czas, by coś przekąsić. W okolicy Piazza Repubblica docieramy do bardzo przyjemnej restauracji, gdzie na szczęście nie panowało przekonanie ‚turysta zje wszystko’. Wybór padł między innymi na przepyszne gnocchi al tartufo oraz zestaw deserów, o których będąc we Włoszech nie można zapomnieć. Ah prawdziwy raj dla podniebienia…

Bramasole, bo….
a właściwie Casa Bramasole to nazwa willi głównej bohaterki „Pod Słońcem Toskanii”, ale mnie bardziej interesuje samo  słowo”bramasole”. Cytując:

„Bramasole: bramare- pragnąć, tęsknić, sole- słońce. Coś co tęskni do słońca, no właśnie, jak ja”.  Tak mówi bohaterka i TAK MÓWIĘ JA  😉

Cortona, mapa

Saluti,
Marti

 

Reklamy

2 myśli na temat “Cortona – szok, westchnienie i bramasole…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s