ALICANTE – w rytm salsy, z tapas i wiecznie pozytywną energią!

Moje wrażenia z Alicante? jeden z najlepszych okresów of my life, bo Alicante dla mnie to: cudowni ludzie, przyjaciele, słońce, plaża, szybko mijający czas przy muzyce latino, tapas oraz niezapomniane chwile, których nie da się powtórzyć. Ale od początku… Alicante jest położone w południowo – wschodniej Hiszpanii, na wybrzeżu Costa Blanca. Co ciekawe, miasto nazywane było kiedyś przez starożytnych Rzymian Lucentum – miasto światła. To miasto o śródziemnomorskim charakterze, które co roku przyciąga ogroooooomną liczbę turystów. Z praktycznych informacji: do Alicante bardzo łatwo można dostać się z Polski dzięki bezpośrednim lotom np. z Krakowa.

Alicante to idealne miejsce dla plażowiczów, ale także dla tych, którzy lubią aktywnie spędzać czas. Gdy tylko dotrzemy do miasta pierwsze co rzuca nam się w oczy to wzgórze,  a na nim zamek św. Barbary (Castillo de Santa Bárbara). Na wzgórze prowadzą specjalnie przygotowane do tego ścieżki, jednak bardziej leniwi mogą skorzystać z windy (płatna). Osobiście polecam opcję dotarcia tam o własnych siłach. Faktycznie można się zmęczyć jednak dla takiego widoku z zamku naprawdę warto. Z zamkiem związana jest pewna legenda, oczywiście jak to bywa w tego typu historiach o nieszczęśliwej miłości księżniczki i jej samobójstwie, którego dokonała rzucając się z murów zamku.

DSC_0150
Widok z zamku św. Barbary
DSC_0098
Zamek św. Barbary
DSC_0135
Zamek św. Barbary nocą

Kilka słów o tym o czym marzymy podczas mroźnej zimy w Polsce…plaża, słońce i my 🙂 Najpopularniejszą plażą w Alicante jest ta miejska znajdująca się w samym centrum Playa del Postiguet. Dzięki temu, że kończyłam pracę około godziny 15:00, mogłam jeszcze skorzystać z hiszpańskich promieni słońca „na Postiguecie”. Osobiście uważam, że będąc w Alicante warto również wybrać się na inne plaże oddalone od centrum, z bardziej przejrzystą wodą i urokliwym wybrzeżem, np. plaża San Juan. Cóż może być przyjemniejszego od spaceru promenadą wzdłuż morza oraz delektowanie się hiszpańskimi smakołykami w jednej z restauracji lub kawiarni na San Juan? Poza tym „na San Juanie” możecie pograć w siatkówkę, czy w tak bardzo lubiane przeze mnie paletki 😉 Bardzo łatwo jest tutaj dotrzeć z centrum dzięki miejskiemu tramwajowi. Inną propozycją jest Plaża Arenales del Sol. Oprócz atrakcji takich jak złocisty piasek czy wydmy podczas wylegiwania się na plaży mamy możliwość podziwiania samolotów, przelatujących tuż nad naszymi głowami (w pobliżu lotnisko).

DSC_0295.JPG

Ciekawym miejscem jest Cabo de las Huertas. To skalisty odcinek wybrzeża o ciekawym i tajemniczym krajobrazie. Niektóre skały sprawiają wrażenie jak gdyby zostały przez kogoś ulepione. Tutaj spotkamy miłośników nurkowania, a także tych którzy cenią sobie spokój i ciszę podczas kąpieli słonecznych. Ponadto UWAGA! jest to miejsce, które szczególnie upodobali sobie nudyści.  My jednak z moją amigą Misią i amigo Miguelem postawiliśmy na spacer po Cabo w standardowym stroju, czyli spodenki i T-shirt  😉

Przylatując do Alicante, miałyśmy szczęście (lub nie), ponieważ nasz samolot wylądował w nocy około godziny 23:00 w okresie tzw. Las Hogueras i tak: noc, na ulicy imprezy, mnóstwo ludzi, autobus dojechał tylko do centrum, a stamtąd z walizkami 20kg + 10kg bagaż podręczny  pod górę. Jednak zacznijmy od wcześniej wspomnianych Las Hogueras. Co to takiego? już wyjaśniam 🙂 To święto ognia celebrowane w Alicante, którego główną atrakcją są imponujących rozmiarów postaci  wykonane z drewna i kartonu, a następnie palone (niestety) w noc świętojańską. To noc kiedy dzieje się całkiem sporo, jest mnóstwo ludzi przechodzących z jednego punktu miasta na drugi, by oglądać palenie figur oraz ich gaszenie przez jakże odważnych hiszpańskich bomberos (strażaków) 😀

Alicante to także dzielnica El Barrio słynąca głównie z życia nocnego, restauracji  i miejsc, gdzie można wybrać się ze znajomymi na tapas. El Barrio kojarzy mi się głównie z mundialowym wieczorem kiedy to Argentyna grała z drużyną Niemiec. Muszę przyznać, że czułam się jakbym była na ulicach Buenos Aires. Dlaczego? Z powodu wszędzie powiewających flag Argentyny, niezliczonej ilości Argentyńczyków, z którymi miałyśmy okazję oglądać mecz  i  wspólnie śpiewać słynną wtedy pieśń kibiców Argentyny:

Brasil decime que siente
Tener en casa a tu papá

Te juró que aunque pasen los años
Nunca nos vamos a olvidar….

Pamiętam kiedy jedna z Argentynek spoglądając na nas  (dwie Polki) pomyślała, że jesteśmy z Niemiec. Szybko wyjaśniłyśmy, że jesteśmy z Polski i oczywiście kibicujemy Argentynie. Na co ona: „dziewczyny, w Argentynie piłka nożna to nie gra, lecz coś znacznie więcej. To styl życia”. Jej słowa były potwierdzeniem tego, czego doświadczyłam bawiąc się i przeżywając mecz w argentyńskim klimacie, gdzie obecne były praktycznie całe rodziny z dziećmi oglądające mecz i kibicujące drużynie Messiego. Super doświadczenie. Niestety Argentyna przegrała, a my opuszczałyśmy El Barrio widząc płaczących kibiców Argentyny. Ale ok już wystarczy, w końcu to post o Hiszpanii. Do Argentyny mam nadzieję się też kiedyś wybrać 🙂 Jeżeli już jesteśmy przy rozrywkowej stronie Alicante, ciekawym „zjawiskiem” były nazywane przez nas „pielgrzymki” z El Barrio do El Puerto. W myśl zasady: „Jedną dzielnicę zamykają, więc idziemy bawić się dalej”, wszyscy tłumem około godziny 3:00 rano ruszali do El puerto (portu), a tam otwierały się kolejne miejsca do zabawy i fiesta trwała dalej. Ze znajomymi często bywaliśmy w miejscu zwanym Capitan Haddock, głównie ze względu na zawsze tam obecną muzykę latino. Co więcej, bardzo często przychodziły tam pary w różnym wieku, aby potańczyć salsę. Muszę przyznać, że zawsze chętnie podziwiałam to jak tańczą. Widać było pasję, z którą to robią. Oczywiście moim obserwacjom towarzyszyła lekka zazdrość podyktowana tym, że sama mam nadzieję się kiedyś nauczyć salsy czy bachaty.

Co jeszcze można robić w Alicante? Wiele rzeczy, szczególnie w okresie letnim, kiedy co chwilę coś się dzieje, koncerty, festiwale itp. Polecam również zwiedzanie Plaza de Toros, czyli areny walki byków oraz oczywiście należy przejść się słynną Explanadą – szeroką promenadą nadmorską z ogromnymi palmami wzdłuż całej promenady. Ponadto: Ratusz (Ayuntamiento), Teatro Principal, Mercado Central ze świeżymi produktami każdej kategorii, Parque de El Palmeral czy Museo de Hogueras.

Alicante
Plaza de Toros
SONY DSC
Port Alicante
SONY DSC
Explanada
Mercado Central
Mercado Central

Oprócz tego warto wpaść do Marq Museo, czyli Muzeum Archeologicznego oraz muzeum Volvo Ocean Race, które pozwala nam bliżej poznać słynne regaty dookoła świata. Muzeum to niezła frajda dla osób w każdym wieku, a to za sprawą wielu interaktywnych elementów, symulatora oraz niesamowitej galerii zdjęć z wyścigu.

SONY DSC
Volvo Ocean Race
SONY DSC
Volvo Ocean Race + zamek św. Barbary
Museo Volvo Ocean Race
Museo Volvo Ocean Race
Museo Volvo Ocean Race
Museo Volvo Ocean Race

Polecam również odnalezienie w Alicante ścianki z sentencjami.

Oprócz tego wybierzcie się do wspomnianego wcześniej El Parmeral z ogromnymi palmami, wodospadem, wieloma gatunkami roślin itp. Ciekawa alternatywa na spędzenie słonecznego dnia na Costa Blanca.

Alicante to kolejne miejsce, o którym mogłabym opowiadać godzinami i które już na stałe zagościło w moim corazón. Mam nadzieję, że ten wpis chociaż trochę was zachęci do odwiedzenia Alicante i że wrócicie stamtąd z podobnymi do moich wrażeniami.

Więcej zdjęć dostępnych w GALERII mojego bloga na stronie głównej.
Reklamy

2 thoughts on “ALICANTE – w rytm salsy, z tapas i wiecznie pozytywną energią!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s